wtorek, 7 lutego 2017
czwartek, 29 grudnia 2016
Siódme otwarte spotkanie
Bractwo Dobrej Śmierci
zaprasza na siódme spotkanie w Sanktuarium M.B. Łaskawej w dniu 3 stycznia, wtorek o godz. 20.00, otwarte dla wszystkich
zainteresowanych.
SPOTKANIE ODWOŁANE, PRZEPRASZAMY
SPOTKANIE ODWOŁANE, PRZEPRASZAMY
Program:
20.00 Msza święta
21.00 krypta ++ jezuitów:
bracka litania za zmarłych i konających, “Dies irae”
21.15 salka w podziemiu:
śpiewanie starych hymnów razem z braćmi
Spotkania na Starym
Mieście przy Sanktuarium MB Łaskawej odbywają się w każdy
pierwszy wtorek miesiąca o godz. 20.00.
wtorek, 29 listopada 2016
W dzień św. Barbary, patronki dobrej śmierci
Bractwo Dobrej Śmierci – 4 grudnia, niedziela g. 20.00
Sanktuarium Matki
Bożej Łaskawej, oo. jezuici, ul. Świętojańska w Warszawie (obok
katedry)
W dzień świętej
Barbary, patronki dobrej śmierci, Bractwo obecne będzie na Mszy
świętej, odprawionej o godz. 20.00. Po Mszy i Apelu Warszawskim
wspólnie zaśpiewamy hymn do świętej Barbary, starą polską pieśń
religijną, na melodię śpiewaną do dzisiaj w kościołach
wileńskich.
Następne spotkanie z
Bractwem – we wtorek 3 stycznia 2017 r. (spotkania na Starym
Mieście przy Sanktuarium MB Łaskawej odbywają się w pierwsze
wtorki miesiąca o godz. 20.00).
wtorek, 21 czerwca 2016
środa, 15 czerwca 2016
Thomas Merton o śmierci
Całe nasze życie powinno być
medytacją poświęconą naszej ostatniej i najważniejszej decyzji,
jaką jest wybór między życiem a śmiercią.
Wszyscy musimy umrzeć. Jednak postawa,
która towarzyszy nam w obliczu śmierci, sprawia, że śmierć staje
się wyborem życia lub śmierci.
Jeśli w ciągu życia wybraliśmy
życie, wówczas w śmierci przejdziemy od śmierci do życia.
Życie to coś duchowego, a wszystko, co duchowe, odznacza się ciszą i milczeniem. Jeśli duch, który podtrzymywał płomień fizycznego życia, płonący w naszych ciałach, zadbał o to, by karmić się oliwą, którą znaleźć można jedynie w ciszy Bożej miłości, wówczas, mimo że umiera ciało, duch płonie dalej swym własnym płomieniem, karmiąc się tą samą oliwą. Jeżeli jednak duch płonął dzięki oliwie żądzy, egoizmu i pychy, wówczas gdy przyjdzie śmierć, płomień ducha gaśnie razem ze światłem ciała, gdyż w lampie nie ma już oliwy. Musimy się nauczyć oporządzać nasze lampy za życia i napełniać je miłością w milczeniu i ciszy, głosząc i wyznając chwałę Boga po to, by wzmóc naszą miłość, starając się o wzrost miłości innych i ucząc ich dróg pokoju i milczenia.
Życie to coś duchowego, a wszystko, co duchowe, odznacza się ciszą i milczeniem. Jeśli duch, który podtrzymywał płomień fizycznego życia, płonący w naszych ciałach, zadbał o to, by karmić się oliwą, którą znaleźć można jedynie w ciszy Bożej miłości, wówczas, mimo że umiera ciało, duch płonie dalej swym własnym płomieniem, karmiąc się tą samą oliwą. Jeżeli jednak duch płonął dzięki oliwie żądzy, egoizmu i pychy, wówczas gdy przyjdzie śmierć, płomień ducha gaśnie razem ze światłem ciała, gdyż w lampie nie ma już oliwy. Musimy się nauczyć oporządzać nasze lampy za życia i napełniać je miłością w milczeniu i ciszy, głosząc i wyznając chwałę Boga po to, by wzmóc naszą miłość, starając się o wzrost miłości innych i ucząc ich dróg pokoju i milczenia.
Jeśli w chwili śmierci śmierć zjawi się jak obcy i nieproszony przybysz,, będzie tak dlatego, że i Chrystus pozostawał dla nas zawsze obcym i nieproszonym przybyszem. Albowiem kiedy przychodzi śmierć, przychodzi też Chrystus, przynosząc z sobą życie wieczne, które nabył dla nas przez swoją śmierć. Tak więc ci, którzy miłują prawdziwe życie, myślą często o śmierci. Ich życie jest pełne milczenia; milczenia będącego zapowiedzią zwycięstwa nad śmiercią. Milczenie bowiem sprawia, że śmierć staje się naszym sługą, a nawet przyjacielem. Myśli i modlitwy, wynikające z milczących rozmyślań o śmierci są niby drzewa rosnące nad płynącą wodą. Są to myśli mocne i potężne, myśli, które przezwyciężyły strach przed niepowodzeniem, ponieważ przezwyciężyły żądze i namiętności.
One to zwracają oblicze naszej duszy
ku obliczu Chrystusa.
niedziela, 3 kwietnia 2016
sobota, 26 marca 2016
ALLELUJA!
![]() |
Anastasis, Kariye Camii, Istambuł
|
Święćmy to święto największe i najsławniejsze, w którym Pan powstał z
martwych, święćmy je w radości i pobożności. Pan bowiem z martwych
wskrzesił z sobą świat cały, rozerwał więzy śmierci. Zgrzeszył Adam i
umarł — nie zgrzeszył Chrystus i umarł. Nowe to jest i dziwne; tamten
zgrzeszył i umarł. Ten nie zgrzeszył i umarł. Dlaczego? Aby tamtemu co
zgrzeszył i umarł, przez Tego co nie zgrzeszył i umarł, mógł zerwać
więzy śmierci. Tak dzieje się i z pieniędzmi: często ktoś tkwi w
długach, a gdy nie ma z czego oddać, dostaje się do więzienia; inny,
który nie ma długu, ale ma z czego oddać, uwalnia tego, który jest
winien. Tak było z Adamem. Popadł on w dług i zatrzymany został przez
szatana, a nie miał z czego oddać. Nie miał długu Chrystus i nie był
uwięziony przez szatana, lecz mógł dług spłacić. Przyszedł, śmiercią
spłacił dług, aby uwolnić tego, który był więziony przez szatana.
Widzisz skutki zmartwychwstania? Umarliśmy podwójną śmiercią — stąd podwójnego oczekujemy zmartwychwstania. On jedną śmiercią umarł, dlatego zmartwychwstał jednym zmartwychwstaniem. Jak? Odpowiadam: Umarł Adam na ciele i na duszy, umarł przez grzech i w naturze. „Gdy spożyjesz z drzewa, niechybnie umrzesz" (Rdz 2, 17). Nie umarł wtedy w naturze, ale umarł przez grzech, i ta śmierć dotyczyła duszy, a druga — ciała. Gdy jednak usłyszysz o śmierci duszy, nie myśl, że dusza umiera — jest bowiem nieśmiertelna, lecz śmiercią duszy jest grzech i wieczna kara. Dlatego mówi Chrystus: „Nie bójcie się tych, którzy zabijają ciało, lecz duszy zabić nie mogą, bójcie się raczej tego, który duszę i ciało może zatracić w piekło" (Mt 10, 28).
Dwojaka — powiedziałem — jest śmierć, dlatego musimy dwa razy zmartwychwstać. Chrystus raz umarł — Chrystus bowiem nie zgrzeszył — aby tę jedną śmierć dla nas podjąć; nie miał wszak umrzeć, bo nie podlegał grzechowi, więc i śmierci. Dlatego raz zmartwychwstał. My umarliśmy podwójną śmiercią, dlatego dwakroć zmartwychwstaniemy. Raz już zmartwychwstaliśmy, mianowicie z grzechu — pogrzebani bowiem, zostaliśmy z Nim w chrzcie i zmartwychwstaliśmy z Nim przez chrzest. To pierwsze zmartwychwstanie jest uwolnieniem z grzechów, drugie jest zmartwychwstaniem ciała. Dał większe, oczekuje mniejszego. Pierwsze jest większe od drugiego — o wiele bowiem większą jest rzeczą uwolnić się od grzechu niż widzieć ciało zmartwychwstałe. Upadło ciało, gdyż zgrzeszyło. Skoro więc początkiem upadku jest grzech, początkiem zmartwychwstania jest uwolnienie od grzechu.
Widzisz skutki zmartwychwstania? Umarliśmy podwójną śmiercią — stąd podwójnego oczekujemy zmartwychwstania. On jedną śmiercią umarł, dlatego zmartwychwstał jednym zmartwychwstaniem. Jak? Odpowiadam: Umarł Adam na ciele i na duszy, umarł przez grzech i w naturze. „Gdy spożyjesz z drzewa, niechybnie umrzesz" (Rdz 2, 17). Nie umarł wtedy w naturze, ale umarł przez grzech, i ta śmierć dotyczyła duszy, a druga — ciała. Gdy jednak usłyszysz o śmierci duszy, nie myśl, że dusza umiera — jest bowiem nieśmiertelna, lecz śmiercią duszy jest grzech i wieczna kara. Dlatego mówi Chrystus: „Nie bójcie się tych, którzy zabijają ciało, lecz duszy zabić nie mogą, bójcie się raczej tego, który duszę i ciało może zatracić w piekło" (Mt 10, 28).
Dwojaka — powiedziałem — jest śmierć, dlatego musimy dwa razy zmartwychwstać. Chrystus raz umarł — Chrystus bowiem nie zgrzeszył — aby tę jedną śmierć dla nas podjąć; nie miał wszak umrzeć, bo nie podlegał grzechowi, więc i śmierci. Dlatego raz zmartwychwstał. My umarliśmy podwójną śmiercią, dlatego dwakroć zmartwychwstaniemy. Raz już zmartwychwstaliśmy, mianowicie z grzechu — pogrzebani bowiem, zostaliśmy z Nim w chrzcie i zmartwychwstaliśmy z Nim przez chrzest. To pierwsze zmartwychwstanie jest uwolnieniem z grzechów, drugie jest zmartwychwstaniem ciała. Dał większe, oczekuje mniejszego. Pierwsze jest większe od drugiego — o wiele bowiem większą jest rzeczą uwolnić się od grzechu niż widzieć ciało zmartwychwstałe. Upadło ciało, gdyż zgrzeszyło. Skoro więc początkiem upadku jest grzech, początkiem zmartwychwstania jest uwolnienie od grzechu.
Św. Jan Chryzostom (347 - 407)
Subskrybuj:
Posty (Atom)



