niedziela, 20 listopada 2011

Sąd Ostateczny

Sąd Ostateczny. Psałterz St Omer, 1330 r.
 
Pod jakim względem sąd ostateczny 
różni się od sądu szczegółowego? 
(Hbr 9,27; 2 Kor 5,10; Mt 25,31-46)
 
Według wielu teologów sąd w chwili śmierci, zwany sądem szczegółowym, będzie oświeceniem człowieka przez Boga, dzięki czemu wyraźnie zobaczy swoje czyny dokonane za życia. Sąd na końcu ziemskiej historii, kiedy Chrystus zjawi się w chwale, nie będzie powtórzeniem tego sądu.

Będzie on — jak twierdzą teologowie — ujawnieniem historycznych owoców naszego postępowania, czyli tego, co każdy pozostawił po sobie na tym świecie. Każdy bowiem człowiek ma wpływ na innych. Dobre lub złe oddziaływanie na innych może się ujawnić nawet po śmierci człowieka, np. nawet po odejściu z tego świata dobrych rodziców ich przykład będzie formował ich dzieci. Podobnie może być też z ich złym przykładem, przez który zdemoralizowali swoje potomstwo i postawili je na drodze zła, np. alkoholizmu. Dobra lub zła książka może formować do końca świata wielu ludzi, których albo będzie pobudzać do świętości, albo do grzechu.

Na sądzie ostatecznym poznamy, ilu ludzi nawróciło się do Boga dzięki naszym modlitwom, ofiarom, głoszeniu Ewangelii, cierpieniom lub komu przynieśliśmy duchową szkodę naszym złym przykładem, słowem, grzesznym życiem itp.

Na sądzie tym każdy pozna też ostateczny tryumf Boga i klęskę zła. Okaże się bowiem, że dobro nigdy nie zostało ostatecznie pokonane, gdyż – może po latach – przyczyniło się do powstania nowego dobra. Męczennicy zobaczą, ilu nowych wyznawców Chrystusa zrodziła ich przelana krew. Ujawni się, że ludzie sprawiedliwi – nawet jeśli pozornie przegrali i ponieśli klęskę – są wielkimi zwycięzcami. Oczywistym stanie się i to, że ludzie źli, choć wydawali się potężnymi i szczęśliwymi na ziemi, zmarnowali swoje życie.

Na sądzie ostatecznym ujawni się też radosny fakt, że Bóg potrafił dopuszczone przez siebie każde zło zamienić na większe dobro; że tam, gdzie wzmógł się grzech, jeszcze obficiej rozlała się łaska (por. Rz 5,20). Okaże się wtedy, że Bóg pomógł kochającym Go odnieść korzyść ze wszystkiego.

Tak więc sąd ostateczny będzie końcowym ujawnieniem się zwycięstwa Boga, dobra, świętości i miłości nad nienawiścią, złem, grzechem.


niedziela, 6 listopada 2011

niedziela, 30 października 2011













Tak oto dążymy naprzód, kierując łodzie pod prąd, 
który nieustannie znosi nas w przeszłość.

Francis Scott Fitzgerald - Wielki Gatsby


niedziela, 16 października 2011

Stare koperty


Czym mierzymy upływ czasu? Zegary odliczaja czas abstrakcyjny, jakość fizyczną. Czas realny mierzymy zmianami, jakie dokonują się z jego upływem, gdy nieustannie nadpisuje nowe na starym.


Bywa tak, że ślady przeszłości trwają jedynie w pamięci. Bywa jednak tak, że to, co minęło, prześwituje z głębi rzeczy, choć na powierzchni zapisała się już zmiana. Tak drobne nieraz i nieważne przedmioty umożliwiają nam podróż w głąb czasu.  I często jest to podróż sentymentalna - ożywają emocje, wyzwolone wspomnieniami.
Ostatnio, pracując nad oknami według projektu Teresy Marii Reklewskiej do cerkwi pod wezwaniem św. Grzegorza Peradze, męczennika, przyjrzałem sie kopertom, w których przechowujemy kartonowe szablony, według których wycinane są szkła witrażu. Zwykłe, szare koperty.


















Niektóre świeżutkie, inne pomięte, poznaczone wieloma opisami. Wielokrotnie używane, służace nam przy kolejnych realizacjach w ciągu wielu, wielu lat. Najstarsze już dawno sie rozsypały, te - dopóki jeszcze jest na nich choś troche wolnej powierzchni - służą nam nadal. Stare zapisy są poprzekreślane, pozaklejane taśmą, by zrobic miejsce dla nowych.


















Utrwalił się na nich miniony czas. Przepływając przez pracownię, osadził się na kopertach warstwami hieroglifów: cyfr, oznaczających kwaterę okna lub kolor szkła; napisów - nazw miejscowości, dla których realizowaliśmy witraż...  Jeszcze trochę, a stare koperty znikną, ustępując miejsca nowym, dziewiczo czystym.
Jest w tym i jakiś smutek i jakaś radość.


(znalezione w sieci)

wtorek, 13 września 2011

środa, 7 września 2011

sobota, 27 sierpnia 2011

Czesław Miłosz - Na moje 88 urodziny


Miasto gęste od krytych pasaży, wąskich
Placyków, arkad
Schodzące tarasami ku morskiej zatoce.

I ja, zapatrzony w młode piękno,
Cielesne i nietrwałe,
Jego ruch taneczny wśród starych kamieni.

Kolory sukien według letniej mody,
Stuk pantofelka na dallach sprzed stuleci,
Cieszą mnie swoim obrzędem powrotu.

Dawno zostawiłem za sobą
Zwiedzanie katedr i wież warownych.
Jestem jak ten, kto widzi, a jednak sam nie przemija,
Duch lotny mimo siwizny i chorób starości.

Ocalony, bo z nim wieczne i boskie zdziwienie.

Genua, 30 czerwca 1999