wtorek, 25 grudnia 2012

En natus est Emmanuel

Anonim, Indie ok.1800 r. National Museum, Delhi

wtorek, 20 listopada 2012

Śpiewa Marco Beasley



alleluja
alleluja

omnis spiritus laudet Dominum
requiem aeternam
dona eis Domine
et lux perpetua
luceat eis

alleluja
alleluja
alleluja

czwartek, 15 listopada 2012

O czyścu

Czyściec - Godzinki księcia de Berry





























 
(...) Otóż jestem głęboko przekonany, że wszelkie rozważania o naszej sytuacji pośmiertnej byłyby jałowym i bezczelnym wymądrzaniem się, gdyby nie pomagały nam w głębszym zrozumieniu naszej obecnej sytuacji wobec Boga. Również nad naturą ognia czyśćcowego warto się zastanawiać przede wszystkim dlatego, ażeby już w życiu obecnym zanurzyć się jak najwięcej w świętym ogniu Bożej obecności. Obecnie możemy znieść zaledwie odrobinę tego ognia, ale już teraz możemy doznać obu jego działań. Bo z jednej strony jest on ogniem rozkoszy, rozpalającym w nas coraz więcej miłość Bożą, z drugiej strony jest ogniem błogosławionego bólu, ogniem niszczącym tego nieprzyjaciela Bożego, który wciąż jeszcze siedzi chyba w każdym z nas.

O pierwszym działaniu tego ognia Bożej obecności pięknie powiedział św. Augustyn (+ 430), komentując słowa psalmu: "Od blasku Jego obecności rozżarzyły się węgle ogniste" (Ps 18,13). Słowa Augustyna są proste, ale mówią właściwie wszystko: "Ci, którzy już byli martwi i pozbawieni ognia dobrych pragnień oraz światła sprawiedliwości, odżyli znowu i zostali zapaleni i oświeceni" (Objaśnienie Psalmu 17,9). Tutaj każdy z nas mógłby tylko zapytać samego siebie, czy ten Boży ogień już się we mnie pali. Bo może wciąż jeszcze -- jak to nieraz śpiewamy -- "nasze serca zimne jak lód"?

Jeśli jednak pali się już we mnie ten Boży ogień, to z pewnością będzie też mnie oczyszczał. Przynajmniej zaczątkowo. Orygenes (+ 254), komentując cytowane już w tym liście zdanie (Hbr 12,29), zauważa: "Bóg trawi wprawdzie i niszczy, ale niszczy złe myśli, niszczy haniebne uczynki, niszczy grzeszne pragnienia -- przez to, że przenika umysły wiernych oraz dusze, które są zdolne do przyjęcia Jego Słowa i Mądrości" (O zasadach 1,1,2). "Bóg jak ogień -- pisze tenże Orygenes w innym swoim dziele -- trawi zło oraz wszystko, co ze zła pochodzi, a co grzesznik na postawionym już fundamencie duchowym buduje -- mówiąc symbolicznie -- z drewna, siana i słomy" (Przeciw Celsusowi 4,13).

o. Jacek Salij OP

sobota, 10 listopada 2012

Pamięć wieczna

Czy zmarli żyją w naszej pamięci? Czy zapomnienie o nich równoznaczne jest z unicestwieniem?

Wiara budzi w nas postawę nadziei na zmartwychwstanie i życie wieczne. Ona pozwala nam nawet w jesienne, pochmurne dni, odnaleźć światło naszego życia. To nie ludzka pamięć (która bywa zresztą zawodna) jest podstawą naszej egzystencji w wieczności, ale pamięć Boga, która nie przemija. W sposób wzruszający świadczy o tym prorok Izajasz, który przekazuje nam słowo samego Boga: "Czyż może niewiasta zapomnieć o swym niemowlęciu, ta, która kocha syna swego łona? A nawet, gdyby ona zapomniała, Ja nie zapomnę o tobie" (Iz 49, 15).

Przewodnik Katolicki

środa, 31 października 2012

Litania do Wszystkich Świętych





I. BŁAGANIA DO BOGA
Albo A:  
Panie, zmiłuj się nad nami.Panie, zmiłuj się nad nami.
Chryste, zmiłuj się nad nami. Chryste, zmiłuj się nad nami.
Panie, zmiłuj się nad nami. Panie, zmiłuj się nad nami.

Albo B:
 
Ojcze z nieba, Boże, zmiłuj się nad nami.
Synu, Odkupicielu świata, Boże, zmiłuj się nad nami.
Duchu Święty, Boże, zmiłuj się nad nami.
Święta Trójco, Jedyny Boże, zmiłuj się nad nami.

II. WEZWANIA DO ŚWIĘTYCH
Święta Maryjo, módl się za nami.
Święta Boża Rodzicielko, módl się za nami.
Święta Panno nad pannami, módl się za nami.
Święci Michale, Gabrielu i Rafale, módlcie się za nami.
Wszyscy święci Aniołowie, módlcie się za nami.

Patriarchowie i Prorocy
Święty Abrahamie, módl się za nami.
Święty Mojżeszu, módl się za nami.
Święty Eliaszu, módl się za nami.
Święty Janie Chrzcicielu, módl się za nami.
Święty Józefie, módl się za nami.
Wszyscy święci Patriarchowie i Prorocy, módlcie się za nami.

Apostołowie i Uczniowie
Święci Piotrze i Pawle, módlcie się za nami.
Święty Andrzeju, módl się za nami.
Święty Janie i Jakubie, módlcie się za nami.
Święty Tomaszu, módl się za nami.
Święty Mateuszu, módl się za nami.
Wszyscy święci Apostołowie, módlcie się za nami.
Święty Łukaszu, módl się za nami.
Święty Marku, módl się za nami.
Święty Barnabo, módl się za nami.
Święta Mario Magdaleno, módl się za nami.
Wszyscy święci Uczniowie Pańscy, módlcie się za nami.

Męczennicy
Święty Szczepanie, módl się za nami.
Święty Ignacy Antiocheński, módl się za nami.
Święty Polikarpie, módl się za nami.
Święty Justynie, módl się za nami.
Święty Wawrzyńcze, módl się za nami.
Święty Cyprianie, módl się za nami.
Święty Bonifacy, módl się za nami.
Święty Wojciechu, módl się za nami.
Święty Stanisławie, módl się za nami.
Święty Tomaszu Becket, módl się za nami.
Święci Janie i Tomaszu z Anglii, módlcie się za nami.
Święty Pawle z Japonii, módl się za nami.
Święci Izaaku i Janie z Ameryki, módlcie się za nami.
Święty Piotrze z Polinezji, módl się za nami.
Święty Karolu z Ugandy, módl się za nami.
Święte Perpetuo i Felicyto, módlcie się za nami.
Święta Agnieszko, módl się za nami.
Święta Mario Goretti, módl się za nami.
Wszyscy święci Męczennicy, módlcie się za nami.

Biskupi i Doktorzy Kościoła
Święci Leonie i Grzegorzu, módlcie się za nami.
Święty Ambroży, módl się za nami.
Święty Hieronimie, módl się za nami.
Święty Augustynie, módl się za nami.
Święty Atanazy, módl się za nami.
Święci Bazyli i Grzegorzu z Nazjanzu, módlcie się za nami.
Święty Janie Chryzostomie, módl się za nami.
Święty Marcinie, módl się za nami.
Święty Patryku, módl się za nami.
Święci Cyrylu i Metody, módlcie się za nami.
Święty Karolu Boromeuszu, módl się za nami.
Święty Franciszku Salezy, módl się za nami.
Święty Piusie Dziesiąty, módl się za nami.

Kapłani i Zakonnicy
Święty Antoni, módl się za nami.
Święty Benedykcie, módl się za nami.
Święty Bernardzie, módl się za nami.
Święci Franciszku i Dominiku, módlcie się za nami.
Święty Tomaszu z Akwinu, módl się za nami.
Święty Ignacy z Loyoli, módl się za nami.
Święty Franciszku Ksawery, módl się za nami.
Święty Stanisławie Kostko, módl się za nami.
Święty Wincenty a Paulo, módl się za nami.
Święty Janie Mario Vianneyu, módl się za nami.
Święty Janie Bosko, módl się za nami.
Święta Katarzyno Sieneńska, módl się za nami.
Święta Tereso od Jezusa, módl się za nami.
Święta Różo z Limy, módl się za nami.

Świeccy
Święty Ludwiku, módl się za nami.
Święty Kazimierzu, módl się za nami.
Święta Moniko, módl się za nami.
Święta Jadwigo, módl się za nami.
Święta Elżbieto Węgierska, módl się za nami.
Wszyscy Święci i Święte Boże, módlcie się za nami.

III. WEZWANIA DO CHRYSTUSA
Albo A:  
Bądź nam miłościw, wybaw nas, Panie.
Od zła wszelkiego, wybaw nas, Panie.
Od każdego grzechu, wybaw nas, Panie.
Od zasadzek szatana, wybaw nas, Panie.
Od gniewu, nienawiści i wszelkiej złej woli, wybaw nas, Panie.
Od śmierci wiecznej, wybaw nas, Panie.
Przez Twoje wcielenie, wybaw nas, Panie.
Przez Twoje narodzenie, wybaw nas, Panie.
Przez Twój chrzest i post święty, wybaw nas, Panie.
Przez Twój krzyż i mękę, wybaw nas, Panie.
Przez Twoją śmierć i złożenie do grobu, wybaw nas, Panie.
Przez Twoje święte zmartwychwstanie, wybaw nas, Panie.
Przez Twoje cudowne wniebowstąpienie, wybaw nas, Panie.
Przez zesłanie Ducha Świętego, wybaw nas, Panie.
Przez Twoje przyjście w chwale. wybaw nas, Panie.

Albo B:
 
Chryste, Synu Boga żywego, zmiłuj się nad nami.
Chryste, który na ten świat przyszedłeś, zmiłuj się nad nami.
Chryste, który zostałeś ukrzyżowany, zmiłuj się nad nami.
Chryste, który śmierć za nas przyjąłeś, zmiłuj się nad nami.
Chryste, który zostałeś pogrzebany, zmiłuj się nad nami.
Chryste, który zmartwychwstałeś, zmiłuj się nad nami.
Chryste, który wstąpiłeś do nieba, zmiłuj się nad nami.
Chryste, który zesłałeś Ducha Świętego na Apostołów, zmiłuj się nad nami.
Chryste, który siedzisz po prawicy Ojca, zmiłuj się nad nami.
Chryste, który przyjdziesz sądzić żywych i umarłych, zmiłuj się nad nami.

IV. BŁAGANIA W RÓŻNYCH POTRZEBACH
Albo A:  
Prosimy Cię, abyś nam odpuścił grzechy, wysłuchaj nas, Panie.
Prosimy Cię, abyś nas doprowadził do prawdziwej pokuty, wysłuchaj nas, Panie.
Prosimy Cię, abyś nas samych utwierdził i zachował w swojej świętej służbie, wysłuchaj nas, Panie.
Prosimy Cię, abyś naszym dobroczyńcom dał wieczną nagrodę, wysłuchaj nas, Panie.
Prosimy Cię, abyś dał i zachował plony ziemi, wysłuchaj nas, Panie.

Albo B:
 
Prosimy Cię, abyś nam okazał miłosierdzie, wysłuchaj nas, Panie.
Prosimy Cię, abyś dał nam pragnienie nieba, wysłuchaj nas, Panie.
Prosimy Cię, abyś uchronił nas, braci, krewnych i dobrodziejów od wiekuistego potępienia, wysłuchaj nas, Panie.
Prosimy Cię, abyś dał wszystkim wiernym zmarłym wieczny odpoczynek, wysłuchaj nas, Panie.
Prosimy Cię, abyś zachował świat od chorób, głodu i wojny, wysłuchaj nas, Panie.
Prosimy Cię, abyś dał wszystkim narodom pokój i prawdziwą zgodę, wysłuchaj nas, Panie.

Zawsze odmawia się C:
 
Prosimy Cię, abyś strzegł Kościoła świętego i nim kierował, wysłuchaj nas, Panie.
Prosimy Cię, abyś zachował Ojca świętego i całe duchowieństwo w prawdziwej pobożności, wysłuchaj nas, Panie.
Prosimy Cię, abyś zjednoczył wszystkich wierzących w Chrystusa, wysłuchaj nas, Panie.
Prosimy Cię, abyś wszystkich ludzi doprowadził do światła Ewangelii, wysłuchaj nas, Panie.

V. ZAKOŃCZENIE
Albo A:  
Chryste, usłysz nas. Chryste, usłysz nas.
Chryste, wysłuchaj nas. Chryste, wysłuchaj nas.

Albo B:
 
Baranku Boży, który gładzisz grzechy świata, zmiłuj się nad nami.
Baranku Boży, który gładzisz grzechy świata, zmiłuj się nad nami.
Baranku Boży, który gładzisz grzechy świata, zmiłuj się nad nami.

Modlitwa
Boże, ucieczko nasza i mocy, Ty jesteś źródłem pobożności, wysłuchaj pokorne modlitwy swojego Kościoła * i spraw, abyśmy otrzymali wszystko, 
o co Cię z ufnością prosimy.
Przez Chrystusa, Pana naszego. 
Amen.

Albo:
Boże, Ty widzisz, że wskutek naszej słabości upadamy w grzechy, okaż nam swoje miłosierdzie * i spraw, aby przykłady Twoich świętych 
odnowiły w nas miłość ku Tobie.
 Przez Chrystusa, Pana naszego. 
Amen.

żródło: Internetowa Liturgia Godzin

poniedziałek, 15 października 2012

Memento Creatoris tui in diebus juventutis tuae



katakumby Paryża


 Pomnij jednak na Stwórcę swego w dniach swej młodości, 
zanim jeszcze nadejdą dni niedoli 
i przyjdą lata, o których powiesz: Nie mam w nich upodobania;
 zanim zaćmi się słońce i światło, i księżyc, i gwiazdy, 
i chmury powrócą po deszczu;  
w czasie, gdy trząść się będą stróże domu,
i uginać się będą silni mężowie, 
i będą ustawały kobiety mielące, bo ich ubędzie, 
i zaćmią się patrzące w oknach; 
 i zamkną się drzwi na ulicę, 
podczas gdy łoskot młyna przycichnie i podniesie się do głosu ptaka, 
i wszystkie śpiewy przymilkną;  
odczuwać się nawet będzie lęk przed wyżyną i strach na drodze; 
i drzewo migdałowe zakwitnie, 
i ociężałą stanie się szarańcza, 
i pękać będą kapary; 
bo zdążać będzie człowiek do swego wiecznego domu
 i kręcić się już będą po ulicy płaczki; 
 zanim się przerwie srebrny sznur 
i stłucze się czara złota, 
i dzban się rozbije u źródła, 
i w studnię kołowrót złamany wpadnie; 
 i wróci się proch do ziemi, tak jak nią był,
 a duch powróci do Boga, który go dał.  

 Biblia Tysiąclecia: Księga Koheleta 12,1-7 

sobota, 6 października 2012

Matka Przełożona

obraz flamandzki, autor nieznany

czwartek, 27 września 2012

Pogrzeb w Donegal

fot. Tomasz Tuszko


Krainę tę (Donegal, płn. Irlandia) otaczała aura melancholii, ale przy tym głębokiej, świętej powagi. 
Ludzie tam byli jak ich kraj.
Przed oczami mam pogrzeb farmera donegalskiego. Ksiądz i kilku mężczyzn nieśli prostą trumnę. Po spuszczeniu jej do grobu została przysypana ziemią i pokryta płatami darni, odłożonymi na bok. Dwóch ludzi udeptało nogami darń, tak iż ledwie można było poznać, że to jest grób. Potem jeden z nich wziął dwa kawałki drewna, związał je razem w kształcie krzyża i wbił w ziemię. Wszyscy się pożegnali i szybko w milczeniu odeszli. Bez słów, uroczystości, dekoracji. Żadnych tego rodzaju obyczajów. Ale nigdy w życiu żaden pogrzeb nie uświadomił mi tak jasno, że ten człowiek nie śpi, lecz umarł; nie odszedł, lecz umarł, po prostu umarł.
Kiedy zobaczyłem, jak ci dwaj depczą ziemię, w której przed chwilą złożyli swego przyjaciela, wiedziałem, że dla tych wieśniaków z Donegalu nie będzie w domu żadnych obrzędów związanych z pogrzebem. Ich poczucie realizmu stało się transcendentnym realizmem, wyrażonym przez ten nie ozdobiony drewniany krzyż, mówiący, że tam, gdzie śmierć jest uznana, nadzieja zapuszcza korzenie. "Jeżeli ziarno pszenicy wpadłszy w ziemię nie obumrze, zostanie tylko samo, ale jeśli obumrze, przynosi plon obfity" J 12,24)

Henri J.M. Nouwen "Dziennik z klasztoru trapistów"

niedziela, 16 września 2012

Barbaro Święta! perło Jezusowa!

Domenico Ghirlandaio (1449–1494) - św. Barbara depcząca swego niewiernego ojca








śpiewają: Wincenty Gryszan (1924), Józef Nowik (1935), Edward Palczukiewicz (1928),
Witold Wilczewski (1936) z Zaprudzian (Grodzieńszczyzna) 



Barbaro Święta! perło Jezusowa,
Ścieżko do nieba grzésznikom gotowa,
wierna przy śmierci Patronko smutnemu
   konającemu.     

Źródło czystości, obmyta na wieki,
nie wypuszczaj mnie z twej świętej opieki,
ty mnie przygotuj na droge wieczności,
   w świątobliwości.

Spraw, by mój Jezus był dozorcą moim,
w życiu, i zgonie, tak jako był twoim;
niech duszę moję w niebie z twéj pomocy,
   z sobą zjednoczy.     

Twój i mój Jezus w Świętym Sakramencie,
niech mnie nakarmi w ostatnim momencie;
ostatnie słowo Jezus i Maryja,
   niech mnie nie mija.     

W ranach najsłodszych, w męce jego drogiéj
zakryj mnie Panno od szatańskiej trwogi;
abym umierał dobrze z twéj obrony,
   nieustraszony.   

Bym mą od piekła zabezpieczył duszę,
najbardziej w ten czas, kiedy konać muszę;
Barbaro droga, oddajże ją Bogu,
   w niebieskim progu.       

Komuż bezpieczniéj duszę swą polecę,
jak tobiem a ty Jezusowi w ręce
oddaj, o perło droga zapłacona,
   krwią odkupiona.     

Szczęście to wielkie przy méj śmierci bedzie,
gdy Jezus z Matką Najświętszą zasiędzie,
przy konającym, ty ocieraj moje
   śmiertelne znoje.   

A tak wesoło konając zawołam,
i ducha mego w ręce Bogu oddam,
gdy przy mnie staniesz wraz z Jezusem twoim,
   a Sędzią moim.   

Barbaro Święta uproś godne życie,
bym mógł opłakać złości me sowicie;
po dobréj śmierci z Świętemi mieszkanie,
  daj Jezu Panie.

czwartek, 26 lipca 2012

Przyjdzie, Panie, zaginąć, ratunku potrzeba!

Hiob, mal. Leon Bonnat (1833-1922)



Przyjdzie, Panie, zaginąć, ratunku potrzeba,
Którego ja nie pragnę, jak od Ciebie z nieba.

Twej się woli polecam i przyznać to muszę,
Miasto wszelkiej pociechy ciężki żal odnoszę.

Wszakże ja to od Ciebie, Zbawiciela mego,
Przyjmuję też ochotnie z serca wesołego.

Jestem jak wodna trzcina, która z wielkiej suszy,
Skoro lada wiatr wionie, zarazem ją skruszy;

Albo jak list zielony, który mrozem zdjęty,
Od rodzajnego drzewa bywa precz odcięty,

Który na ziemię padłszy za nic już nie stoi,
Tylko się jego szumu daremnie zwierz boi.

Także i ja, Panie, bez ratunku Twego
Upadam jako liście od razu jednego.

Wczesnym, proszę, dostatkiem opatrz mnie, mój Panie,
Bogactwa i ubóstwa nie dopuszczaj na mnie.

Bywszy w wielkiem bogactwie, zapomniałbym Ciebie,
A zaś w wielkiem ubóstwie przekląłbym sam siebie.

Nie wierz żaden fortunie, nadziei nie miewaj,
A na każdą godzinę zdrady się spodziewaj;

Bo coć dziś da fortuna, to jutro wziąść może,
A żaden ci w nieszczęściu twojem nie wspomoże.

Bo ci, co przed tem z tobą hojnie przestawali,
Nie tobie, ale twemu szczęściu się kłaniali.

Wiele złego przychodzi na sprawiedliwego,
Ale go Pan wybawia zawsze ze wszystkiego.

sobota, 21 lipca 2012

Stary Pierre Auguste Renoir maluje

Pierre Auguste Renoir na filmie ma 74 lata.
Jest dotknięty ciężkim artretyzmem, cierpi nieustanny ból
Nie jest w stanie utrzymać pędzla.
Dłonie owinięte ma szmatkami, w które asystent wsuwa pędzel...

wtorek, 10 lipca 2012

Denise Poncher i wizja śmierci

Chronique scandaleuse, Francja, ok. 1500

poniedziałek, 25 czerwca 2012

Święty Jan Chrzciciel


Wyspy, posłuchajcie Mnie! Ludy najdalsze, uważajcie! 
Powołał Mnie Pan już z łona mej matki, od jej wnętrzności wspomniał moje imię. Ostrym mieczem uczynił me usta, w cieniu swej ręki Mnie ukrył. Uczynił ze mnie strzałę zaostrzoną, utaił mnie w swoim kołczanie. 
I rzekł mi: Tyś Sługą moim, Izraelu, w tobie się rozsławię. Ja zaś mówiłem: Próżno się trudziłem, na darmo i na nic zużyłem me siły. Lecz moje prawo jest u Pana i moja nagroda u Boga mego. Wsławiłem się w oczach Pana, Bóg mój stał się moją siłą. A teraz przemówił Pan, który mnie ukształtował od urodzenia na swego Sługę, bym nawrócił do Niego Jakuba i zgromadził Mu Izraela. A mówił: To zbyt mało, iż jesteś Mi Sługą dla podźwignięcia pokoleń Jakuba i sprowadzenia ocalałych z Izraela! Ustanowię cię światłością dla pogan, aby moje zbawienie dotarło aż do krańców ziemi.
Iz 49,1-6

sobota, 23 czerwca 2012

Igor Stravinski (1882-1971)

Fot. Richard Avedon (1932-2004)

poniedziałek, 18 czerwca 2012

W klasztorze


























Domains. 
Garden of Silence,
Hokkaido 1958
  

Nad głową mnicha kaligrafowany napis:
Zdaj się całym sercem na Pana i nie bój się osądu ludzkiego.
Tomasz a Kempis "O naśladowaniu Chrystusa" ks.III,36.1

Czy ktoś się domyślił? 

sobota, 9 czerwca 2012

Relikwie męczenników rzymskich



My nie czcimy i nie uwielbiamy – nie mówię – relikwii męczenników, lecz nawet słonca i księżyca, aniołów i archaniołów, serafinów i cherubinów ani wszelkiego imienia, które może być wymówione w tym wieku i w przyszłości, byśmy przez to nie służyli raczej stworzeniu, ale Stworzycielowi, który jest błogosławiony na wieki.

Szanujemy zaś relikwie męczenników, aby uczcić Tego, którego są męczennikami; szanujemy sługi, aby poszanowanie spłynęło na Pana, który mówi: „Kto was przyjmuje, mnie przyjmuje”.

Św. Hieronim (+ 419)
 


św. Valantinus


św. Aleksander  


św. Deodatus  


św. Gratian  


św. Maximinus  


św. Vitalian  


św. Victorius 

poniedziałek, 28 maja 2012

Zbliża się

Bracia nad jeziorem Płaskim, 27 maja 2012

środa, 9 maja 2012

Św. Teresa z Ávila


Żyję, a życia już w sobie nie czuję,
O tyle wyższego życia oczekuję,
Że wciąż umieram, bo umrzeć nie mogę.

Żyję już zupełnie na zewnątrz siebie,
A zaraz potem z miłości umieram,
Bo żyję w Panu, to życie wybieram –
W Panu, który mnie dla siebie pragnął;
Kiedy, jak chciałam, sercem mym owładnął
Wyrył w nim słowa jak znaki na drogę
„Ja wciąż umieram, bo umrzeć nie mogę”.

Ta boska jedność, w której trwam niezmiennie
Ta wielka miłość, z którą wciąż przebywam
Sprawia, że Boga w niewolę porywam,
I moje serce cudownie wyzwala
A w nim uczucie gwałtowne rozpala,
By widzieć Boga mym więźniem – niebogę
I wciąż umieram, bo umrzeć nie mogę.

Jak nieznośnie długie jest życie moje!
Jak długo jeszcze rozpacz znosić muszę
Wygnania, żelaza, którym skuto duszę?
W pragnieniu końca ledwo się ostoję,
Sama myśl o nim sprawia w sercu moim
Cierpienie dotkliwe, bolesną nagrodę
I wciąż umieram, bo umrzeć nie mogę.

Przestań nareszcie igrać ze mną, życie,
Nie bądź mi tak obmierzłe. Kiedy umieram,
Co jeszcze zostaje? Co zatem wybieram,
Jeśli nie trwanie i radość czekania?
Upragniona śmierci, pociechy nie wzbraniaj,
tęsknocie za tobą niczym nie pomogę
I wciąż umieram, bo umrzeć nie mogę.


poniedziałek, 30 kwietnia 2012

Wszystko jest światłością


fot. Rosenthal Ken


Wszystko zostało dane. Męka przeminęła
              I śmierć
Dusza moja jest lekkością

Ducha mego złożyłam w ręce Boga
Serce mam czyste jak wiatr na skalnych progach

              Wszystko jest światłością



Raissa Maritain, przeł. Maria Żurowska


środa, 25 kwietnia 2012

poniedziałek, 9 kwietnia 2012

Mazurki

Mazurki AD 2012 zdobili: Marysia, Tereska, Teoś, Felek, Róża, Ewa, Tomasz

niedziela, 8 kwietnia 2012

ALLELUJA!








Jak Pan ślubował, tak dopełnił ślubów.
Zabrzmiały harfy Serafów, Cherubów.
— Spiewaj pieśń nową Chrystusa Kościele!
Pan wiele czynił, a uczynił wiele,
dla ziemi cierpiał, w grobie się położył,
z martwych znów ożył.

Dobrze Pan mówił: Grobem mi Golgata,
lecz moje państwo nie jest z tego świata;
umrę, a wstanę potęgą wszechwładną,
a z mieczem w ręku czaty na twarz padną,
a nie uwierzą, aż sam w mej osobie
stanę na grobie.

Stanął, i groby w koło niego pękły,
i ziemie drżały i odchłanie jękły,
stanął — i z dziwu stanęła natura,
On, przez którego Jairowa córa
i Łazarz powstał z nieprzebytej nocy,
wstał o swej mocy.

Jakoś ty powstał, tak w Twe imię Panie !
kto legł w Twej prawdzie, w Twej światłości wstanie,
śmierci zwycięzcy otoczą Cię w bieli,
dziedzice życia życie będą mieli;
bo sameś Chryste! że jest życie w grobie,
ziścił na sobie.

Ciebie więc proszą dzieci Twe z pokorą:
Co w pocie sieją, niech u Ciebie zbiorą!
Których noc ciśnie, tym niechaj zadnieje!
Niech tam wypocznie, kto tu w trudach mdleje.
Przez Twoje światło, mękę, zmartwychwstanie,
prosim Cię Panie!

Racz tych co błądzą prawdą Twą kierować,
co walczą mężnie do zwycięztwa prowadź,
burzą miotanych w port przyjmij bezpieczny,
za grobem śmierci daj nam żywot wieczny!
Przez Twoję prawdę, śmierć i zmartwychwstanie
uczyń to Panie!



za: PIEŚNI NABOŻNE, DO ŚPIEWANIA PRZY ORGANIE 1825.tekst: J. D. Minasowicz

piątek, 6 kwietnia 2012

Wielka Sobota

Co się stało? Wielka cisza spowiła ziemię; wielka na niej cisza i pustka. Cisza wielka, bo Król zasnął. Ziemia się przelękła i zamilkła, bo Bóg zasnął w ludzkim ciele, a wzbudził tych, którzy spali od wieków. Bóg umarł w ciele, a poruszył Otchłań.
Idzie, aby odnaleźć pierwszego człowieka, jak zgubioną owieczkę.
Pragnie nawiedzić tych, którzy siedzą zupełnie pogrążeni w cieniu śmierci; aby wyzwolić z bólów niewolnika Adama, a wraz z nim niewolnicę Ewę, idzie On, który jest ich Bogiem i synem Ewy.
Przyszedł więc do nich Pan, trzymając w ręku zwycięski oręż krzyża. Ujrzawszy Go praojciec Adam, pełen zdumienia, uderzył się w piersi i zawołał do wszystkich: "Pan mój z nami wszystkimi!" I odrzekł Chrystus Adamowi: "I z duchem twoim!" A pochwyciwszy go za rękę, podniósł go mówiąc: "Zbudź się, o śpiący, i powstań z martwych, a zajaśnieje ci Chrystus.

Oto Ja, twój Bóg, który dla ciebie stałem się twoim synem. Oto teraz mówię tobie i wszystkim, którzy będą twoimi synami, i moją władzą rozkazuję wszystkim, którzy są w okowach: Wyjdźcie! A tym, którzy są w ciemnościach, powiadam: Niech zajaśnieje wam światło! Tym zaś, którzy zasnęli, rozkazuję: Powstańcie!
Tobie, Adamie, rozkazuję: Zbudź się, który śpisz! Nie po to bowiem cię stworzyłem, abyś pozostawał spętany w Otchłani. Powstań z martwych, albowiem jestem życiem umarłych. Powstań ty, który jesteś dziełem rąk moich. Powstań ty, który jesteś moim obrazem uczynionym na moje podobieństwo. Powstań, wyjdźmy stąd! Ty bowiem jesteś we Mnie, a Ja w tobie, jako jedna i niepodzielna osoba.

Dla ciebie Ja, twój Bóg, stałem się twoim synem. Dla ciebie Ja, Pan, przybrałem postać sługi. Dla ciebie Ja, który jestem ponad niebiosami, przyszedłem na ziemię i zstąpiłem w jej głębiny. Dla ciebie, człowieka, stałem się jako człowiek bezsilny, lecz wolny pośród umarłych. Dla ciebie, który porzuciłeś ogród rajski, Ja w ogrodzie oliwnym zostałem wydany Żydom i ukrzyżowany w ogrodzie.

Przypatrz się mojej twarzy dla ciebie oplutej, bym mógł ci przywrócić ducha, którego niegdyś tchnąłem w ciebie. Zobacz na moim obliczu ślady uderzeń, które zniosłem, aby na twoim zeszpeconym obliczu przywrócić mój obraz.

Spójrz na moje plecy przeorane razami, które wycierpiałem, aby z twoich ramion zdjąć ciężar grzechów przytłaczających ciebie. Obejrzyj moje ręce tak mocno przybite do drzewa za ciebie, który niegdyś przewrotnie wyciągnąłeś swą rękę do drzewa.

Snem śmierci zasnąłem na krzyżu i włócznia przebiła mój bok za ciebie, który usnąłeś w raju i z twojego boku wydałeś Ewę, a ta moja rana uzdrowiła twoje zranienie. Sen mej śmierci wywiedzie cię ze snu Otchłani. Cios zadany Mi włócznią złamał włócznię skierowaną przeciw tobie.

Powstań, pójdźmy stąd! Niegdyś szatan wywiódł cię z rajskiej ziemi, Ja zaś wprowadzę ciebie już nie do raju, lecz na tron niebiański. Zakazano ci dostępu do drzewa będącego obrazem życia, ale Ja, który jestem życiem, oddaję się tobie. Przykazałem aniołom, aby cię strzegli tak, jak słudzy, teraz zaś sprawię, że będą ci oddawać cześć taką, jaka należy się Bogu.

Gotowy już jest niebiański tron, w pogotowiu czekają słudzy, już wzniesiono salę godową, jedzenie zastawione, przyozdobione wieczne mieszkanie, skarby dóbr wiekuistych są otwarte, a królestwo niebieskie, przygotowane od założenia świata, już otwarte".

Wielki Piątek




        Wszyscyśmy pobłądzili jak owce, każdy z nas obrócił się ku własnej drodze; a Pan zwalił na niego winy nas wszystkich. Dręczono go, lecz sam się dał gnębić, nawet nie otworzył ust swoich. Jak baranek na rzeź prowadzony, jak owca niema wobec strzygących ją, tak on nie otworzył ust swoich.        


        Po udręce i sądzie został usunięty; a kto się przejmuje jego losem? Tak! Zgładzono go z krainy żyjących; za grzechy mego ludu został zbity na śmierć. Grób mu wyznaczono między bezbożnymi i w śmierci swej był na równi z bogaczem, chociaż nikomu nie wyrządził krzywdy i w jego ustach kłamstwo nie postało.        


        Spodobało się Panu zmiażdżyć go cierpieniem. Jeśli wyda swe życie na ofiarę za grzechy, ujrzy potomstwo, dni swe przedłuży, a wola Pana spełni się przez niego. Po udrękach swej duszy ujrzy światło i nim się nasyci. Zacny mój sługa usprawiedliwi wielu, ich nieprawości on sam dźwigać będzie. Dlatego w nagrodę przydzielę mu tłumy i posiądzie możnych jako zdobycz, za to, że siebie na śmierć ofiarował i policzony został pomiędzy przestępców. A on poniósł grzechy wielu i oręduje za przestępcami.

Iz 52,13 - 53, 12

czwartek, 29 marca 2012

tam będzie płacz i zgrzytanie zębów

bł. Fra Angelico (1400 - 1455)    Sąd Ostateczny (ok.1431)

niedziela, 18 marca 2012

Otis Taylor - Resurrection Blues



We all got to die
But some people
Some people
Some people got to suffer before they die
This about a man
He’s gonna be crucified
Some people die of cancer
Some people die of AIDS
But this man’s gonna be crucified

Woke up this morning
In a deep deep
a deep sleep
I found out
I found out
I found out
I was Jesus
I don’t want to be crucified
Don’t want
Thorns on my head
Don’t want
Walk among the dead
I don’t want to be
Jesus
Jesus
Jesus

Woke up this morning
from a deep deep
a deep sleep
I found out
I found out
Found out
I was Jesus
I can’t break bread
Feed a thousand people
Turn sweet water
Into wine
Been on this earth
Too long of a time
Don’t want to be
Jesus
Jesus
Jesus

poniedziałek, 12 marca 2012

Jak umiera ciało?


Śmierć Carlosa Casagemas - Pablo Picasso 1901




Na dwa, trzy dni przed śmiercią skóra zaczyna inaczej odbijać światło, szczególnie w ciągu dnia. Z miękkiej, sprężystej staje się woskowa i sztywna. Zdecydowanie wyostrzają się rysy, szczególnie nos, na jego środku pojawia się podłużne zagłębienie. Przytomne osoby cały czas są ruchliwe, zachowują się jakby za kilkadziesiąt godzin nie miały umrzeć – porządkują rzeczy, rozmawiają jak gdyby nic, jakby nie zauważali, że ich ciało powoli się zmienia. 

Z pacjentami spotykam się przez kilka, czasami kilkanaście dni, odwiedzam ich kilka razy dziennie – jednym z najtrudniejszych momentów jest chwila, gdy zauważam bruzdę na nosie. Wtedy wiem – to już i często zastanawiam się, czy oni też już wiedzą. Wydaje mi się, że nie. Mimo tego, że zdają sobie sprawę ze swojego stanu i intelektualnie pogodzili się ze swoim losem. Czym innym jest spodziewać się śmierci, nawet bliskiej, a czym jeszcze innym uświadomić sobie w poniedziałek rano, że umrę w środę koło południa.

Na kilka godzin przed śmiercią aktywność ogranicza się już tylko do obrębu łóżka, poprawiania kołdry, sięgania po komórkę, układania poduszki, szukania wygodnej pozycji. Spojrzenie człowieka staje się nieobecne, czasami wzrok zawiesza się w niewiadomym, odległym punkcie. Oczy stają się szkliste. Umierający są w stanie normalnie rozmawiać, ale głos jest spowolniony, znika melodyczność – robi się jednostajny. Wtedy muszę być bardzo uważny i skupić się na tym, co mówią. W strumieniu słów przeplatają się zwykłe informacje (jaki jest dzień tygodnia, kto był z wizytą, co jadłem) z ważnymi wyznaniami – pojawia się świadomość nadchodzącej śmierci, umierający mówią o Bogu, lęku. Czasem opowiadają o odwiedzających ich bliskich zmarłych, którzy stają się dla nich realni na równi z żywymi. Jakby w momencie śmierci świat żywych i umarłych naturalnie się przenikał. Przez ostatnich kilka godzin życia człowiek staje się spokojny, poddaje się naturalnemu biegowi rzeczy. 

Pierwsze zmieniają kolor paznokcie, a gdy dłonie i stopy sinieją, i stają się chłodne - oznacza to, że do końca zostało nie więcej niż dwie, trzy godziny. Wtedy umierający przeważnie traci świadomość, jeśli nie – to jest tylko w stanie odpowiadać przecząco lub twierdząco, czasem tylko ruchem głowy. Powieki opadają lub bywają półprzymknięte. Pojedyncze osoby umierają z pełną świadomością, do samego końca mówiąc ważne dla siebie rzeczy.

W ostatnich chwilach oddech staje się coraz płytszy, człowiek przypomina nieco rybę, łapiąc powietrze ustami. Mogą się zdarzyć nawet kilkunastosekundowe bezdechy. Mówi się, że wydaliśmy ostatnie tchnienie, ale to jest raczej wdech bez wydechu. Serce staje i przez cztery minuty obumiera mózg. Wtedy nasze ciało jeszcze przez kilkadziesiąt sekund jak gdyby próbowało złapać oddech. Potem nie dzieje się już nic.

To koniec.
Cisza i kompletny bezruch. 

Trudno jest wtedy zrozumieć, że człowiek nic już nie czuje, właściwie każdy obchodzi się z ciałem delikatnie jakby żyło. A ono zaczyna bardzo szybko się zmieniać. Wprawdzie było woskowe, ale w ciągu pięciu minut po prostu zastyga. Staje się sino-szare i ewidentnie chłodne – temperatura wyrównuje się z otoczeniem. Zgodnie z prawem ciążenia krew, która nie jest już pompowana, opada; na plecach lub boku pojawiają ciemne wybroczyny – plamy opadowe. Jeszcze wtedy ciało jest nadal miękkie, za kilka godzin zesztywnieje. Trudno jest wtedy zgiąć rękę lub rozprostować palce.

Jeśli ktoś nie może skonać, zapalam gromnicę, którą wkładam w dłoń umierającego i modlimy się litanią do patrona dobrej śmierci – św. Józefa lub Wszystkich Świętych, zmawiamy także Koronkę do Miłosierdzia Bożego. Te modlitwy zazwyczaj pomagają odejść.
Nawet jeśli ktoś ma wątpliwości co do istnienia Pana Boga i rzeczywistości nadprzyrodzonej, to dla mnie proces umierania – fakt, że ktoś jeszcze kilkanaście minut wcześniej był integralną osobą, która żałowała, kochała, modliła się, czyli ewidentnie była i żyła – nie kończy jego istnienia. Teraz, gdy przestało bić serce, miałoby go nie być? Tak po prostu w odstępie kilkunastu minut? Dla mnie fakt ustania pracy organizmu nie jest dowodem na to, że człowiek przestał istnieć. Zawsze powtarzam pacjentom, że trzeba przeżyć własną śmierć – to jest zwycięstwo duszy nad ciałem.
  
Ks. dr Jan Kaczkowski 
(doktor teologii moralnej, bioetyk, wykładowca UMK w Toruniu, założyciel i prezes Puckiego Hospicjum pw. św. Ojca Pio.)

sobota, 3 marca 2012

Pieśń za odebrane zdrowie




Niech Jezus Chrystus będzie pochwalony,
Żem łaską Jego świętą uzdrowiony;
    Porzucam świata obiekt,
    Kierując w niebo afekta.

Teraz, mój Panie, o to Ciebie proszę,
Niech w swych zamysłach szkody nie ponoszę;
    Duszę i serce w Twe rany
    Oddajęć, Jezu kochany.

Jeżeli przez grzech jestem oddalony,
Wracam się, Jezu, do Ciebie skruszony;
    Weź z serca mego ofiarę,
    Ze Cię chcę kochać nad miarę.

Już nie chcę więcej światowego licha,
Do Ciebie, Jezu, serce moje wzdycha;
    Oczy od ciernia Twe krwawe
    Niech będą dla mnie łaskawe.

Na wieczne czasy i przez miliony
Niech Jezus Chrystus będzie pochwalony;
    Że nas przyjmuje do Siebie,
    Chwalmyż go wszyscy i w niebie.


niedziela, 26 lutego 2012

"Wtedy Duch wyprowadził Jezusa na pustynię, aby był kuszony przez diabła" (Mt 4, 1).






















Ten sam Duch, który prowadził Jezusa na pustkowie, by tam był kuszony, zstąpił na ciebie w chwili Chrztu św. Dopuści on i na ciebie różnego rodzaju pokusy. Przygotuj się na nie. Przewidziane pociski mniej rażą, mówi św. Grzegorz Wielki. Przygotuj się na nie, choćby ze względu na wielkie łaski, które wraz z wiarą chrześcijańską stały się twoim udziałem. Bezsprzecznie muszą one drażnić szatana. Znowu czytamy u św. Grzegorza: "Im większe łaski widzi szatan u ludzi, tym zacieklej nastaje, by im je wyrwać chytrym podstępem". Zależy więc bardzo wiele od tej walki!





















Lecz mimo tego nigdy się nie bój! Rzuć okiem na Chrystusa, który swoimi pokusami wysłużył ci łaskę do zwycięskiego przeciwstawienia się każdej pokusie. "Umie Pan pobożnych z pokuszenia wyrwać" (2 P 2, 9).
Nie zapominaj też o tym, co mówi Apostoł: "Wierny jest Bóg i nie dozwoli was kusić ponad to, co potraficie znieść, lecz zsyłając pokusę, równocześnie wskaże sposób jej pokonania, abyście mogli przetrwać" (1 Kor 10, 13).


  












Ale nie igraj z pokusą. Zwłaszcza z pokusą ciągnącą cię do grzechów zmysłowych i przeciwnych wierze. Nie bądź tym, co z jednej strony modli się: "Nie wódź nas na pokuszenie!" - a z drugiej sam pomaga pokusie. Być może, iż przyjdą na ciebie różnorodne, wstrętne myśli i będą cię dręczyć. Myśli przeciw wierze, przeciw czystości, a nawet bluźniercze itp. Nie wszystko pochodzi od złego ducha. Bardzo wiele można wytłumaczyć całkiem naturalnie. Źródłem będzie wadliwa natura lub chore nerwy. Wiele trzeba położyć na karb tzw. myśli natrętnych, które nachodzą nas wbrew naszej woli, dlatego też nie mogą być same w sobie grzeszne. Znoś je cierpliwie jako chorobę, lecz żadną miarą nie trać pokoju!



 




















Zresztą przyjmij wszystko, co podoba się Bogu zesłać na ciebie i co chce ci przeznaczyć. W ten sposób możesz mu dowieść swojej wierności, odpokutować wiele uchybień, a także będziesz wzrastał w pokorze. "Za wszelką radość poczytujcie, bracia moi, gdy w rozmaite pokusy wpadniecie" (Jk 1,2).

Z Rozmyślań Z Bogiem dla świeckich msza.net

czwartek, 16 lutego 2012

Czego żal umierającym?




Bronnie Ware, australijska pielęgniarka paliatywna po wielu latach pracy z umierającymi zebrała najczęstsze przyczyny ich żalu. W swojej książce na ten temat pisze o zadziwiającej jasności, z jaką umierający spoglądają na swe życie w ostatnich jego dniach i o tym, że możemy skorzystać z ich mądrości. Wśród podawanych powodów żalu kilka pojawiało się szczególnie często:


  1. Chciałbym mieć odwagę żyć własnym życiem, miast żyć tak, jak oczekiwali ode mnie tego inni. To najczęstszy powód żalu. Kiedy ludzie zdają sobie sprawę, że ich życie dobiega końca, widzą wyraźnie, jak wiele marzeń zostało niespełnionych. Większość ludzi umiera nie spełniwszy na skutek wyborów czy zaniechań nawet połowy swych marzeń. Zdrowie daje wolność, z której wielu nie zdaje sobie sprawy, dopóki są zdrowi.

  2. Chciałbym nie pracować tak ciężko. Dotyczy to wszystkich mężczyzn, którymi się opiekowałam. Przegapili przez to młodość ich dzieci i czas, który mogliby poświęcić partnerce. Kobiety również czasem wyrażały ten żal, lecz jako że pochodziły ze starszego pokolenia, niewiele z nich pracowało zarobkowo. Wszyscy mężczyźni żałowali tego, że dali się wprzęść w kierat pracy.

  3. Chciałbym mieć odwagę wyrazić swe uczucia. Wielu ludzi, chcąc być w zgodzie z innymi, tłumi swe uczucia. W rezultacie grzęzną w przeciętności i nie mają szansy stać się tym, kim mogli by być. Wielu z nich nabawia się chorób, będących rezultatem ich poczucia żalu i rozgoryczenia.

  4. Chciałbym mieć kontakt z przyjaciółmi. Często aż do grobowej deski ludzie nie zdają sobie sprawy z dobrodziejstwa przyjaźni. Gdy przychodzi czas umierania, jest za późno, by odnaleźć przyjaciół z dawnych lat. Wielu tak pochłania własne życie, że z biegiem czasu ich przyjaźnie obumierają. Wielu żałuje tego, że nie poświęcali przyjaciołom czasu i wysiłku, na jaki zasługiwali. Wszystkim żal umierających przyjaciół. 
     
  5. Chciałbym móc pozwolić sobie być szczęśliwym. To żal wyrażany zadziwiająco często. Wielu aż do końca nie zdaje sobie sprawy, że szczęście jest kwestią wyboru. Tkwią w swych nawykach i przyzwyczajeniach. Wygoda tego, co znane przeniknęła ich uczucia i ich życie fizyczne. Lęk przed zmianą sprawił, że przed innymi i przed samymi sobą udawali zadowolenie. W głębi jednak tęsknili za radosnym śmiechem i beztroską, jakich doświadczali za dawnych dni.

środa, 15 lutego 2012

wtorek, 7 lutego 2012

Andrzej

















Od czasu swej tragicznej śmierci Andrzej przyśnił mi się tylko raz.
Wiedząc, że nie żyje, zapytałem go: jak TAM jest?
Odpowiedział:
Nie ma śmierci i nie ma drugiej strony.




#





Przemyślcie to.

poniedziałek, 23 stycznia 2012

Mistrz Eckhart, Kazanie 8

Hildegarda z Bingen, kodeks Scivias

In occisione gladii mortui sunt (2 Hebr. 11,37)
O męczennikach czytamy, że „pomarli od miecza" (Hbr 11,37). Pan powiedział do swoich uczniów: „Błogo­sławieni jesteście, jeśli znosicie coś dla mojego imienia" (Mt 5,11; 10,22).

Powiedziano: „pomarli". Słowo to znaczy, po pierwsze, że wszystko co człowiek cierpi na tym świecie i w ciele, ma swój kres.

Św. Augustyn mówi: wszystkie utrapienia
i każde ucią­żliwe dzieło mają swój kres, nagroda natomiast,
jaką Bóg w zamian za nie daje, jest wieczna. 
Po drugie, powinniśmy so­bie uprzytomnić, że cale to życie jest śmiertelne i że nie po­winniśmy się lękać żadnych utrapień ani trudów, jakie nas mogą spotkać, ponieważ wszystko to się skończy. 
Po trzecie, powinniśmy się zachowywać, tak jakbyśmy byli martwi, tak by nas nie poruszała ani przyjemność, ani cierpienie.

Pewien mistrz mówi: nieba nie może nic poruszyć. 
Znaczy to, że nie­biańskim człowiekiem jest ten, dla kogo żadna rzecz nie jest na tyle ważna, by go mogła poruszyć. 

Pewien mistrz pyta: Jeśli stworzenia są tak marne, to dlaczego tak łatwo odwracają człowieka od Boga? Dusza, nawet w tym co w niej najniższe, cenniejsza jest przecież nad niebo i wszystkie stworzenia. 
- I odpowiada: Wynika to stąd, że człowiek zbyt mało zważa na Boga. 
Gdyby Go czcił jak należy, byłoby rzeczą niemal niemożliwą, 
by kiedyś upadł. 
Dobra to nauka, która mówi, że człowiek powinien się tak zachowywać na tym świecie, jakby był martwy. Św. Grzegorz mówi, że nikt nie może w pełni posiąść Boga, jeśli całkowicie nie umrze dla tego świata.

Ale najlepsza ze wszystkich jest czwarta nauka. 
Powiedzia­no: „pomarli". 
Śmierć daje im istnienie. 

Pewien mistrz mówi: Natura niczego nie niszczy, 
nie dając w zamian lepszego. 
Kie­dy powietrze staje się ogniem, powstaje coś lepszego, kiedy natomiast powietrze staje się wodą, oznacza to zniszczenie i błąd. 
Jeśli tak postępuje natura, o ileż bardziej Bóg: On nigdy nie niszczy, nie dając w zamian czegoś lepszego. Mę­czennicy pomarli i stracili życie, otrzymali jednak istnienie.

Pewien mistrz mówi, że nie ma nic szlachetniejszego nad ist­nienie, życie i poznanie. Poznanie jest czymś wznioślejszym niż życie czy istnienie, ten kto poznaje, ma bowiem zarówno życie, jak istnienie. Z drugiej jednak strony życie jest szlache­tniejsze niż istnienie czy poznanie, ponieważ drzewo żyje, ka­mień zaś ma tylko istnienie. Jeśli jednak istnienie rozpatru­jemy w jego czystości i szlachetności, to znaczy takie, jakim jest samo w sobie, wtedy okazuje się ono szlachetniejsze niż poznanie czy życie, bo kto ma takie istnienie, ma tym samym poznanie i życie.

Stracili oni życie, a znaleźli istnienie.
Pewien mistrz mówi, że nic nie jest tak podobne do Boga jak istnienie; w jakim sto­pniu ma coś istnienie, w takim też podobne jest do Boga. 

Pe­wien mistrz mówi: istnienie jest tak czyste i wzniosłe, że wszy­stko czym jest Bóg, jest istnieniem. Nic oprócz niego On nie poznaje, 
nic nie wie, ono jest Jego orbitą. 
Bóg nie kocha ni­czego oprócz swego istnienia, 
o niczym poza nim nie myśli. 
Według mnie wszystkie stworzenia są jednym bytem. 

Pewien mistrz mówi, że niektóre stworzenia są tak bliskie Boga i po­siadają w sobie tak wiele danego im światła Bożego, że udzie­lają istnienia innym stworzeniom. 
Nie jest to prawdą; istnienie jest bowiem tak wzniosłe, czyste i pokrewne Bogu, że może go udzielać tylko Bóg sam w sobie. Ono jest najbardziej wła­ściwą Jego naturą.

Pewien mistrz mówi: Jedno stworzenie może dawać dru­giemu życie. 
Dlatego wszystko co jest, ma podstawę tylko w istnieniu. „Istnienie" to pierwsze imię. Wszelki brak jest niedostatkiem istnienia. Całe nasze życie powinno być istnie­niem. W tej samej mierze, w jakiej ono jest istnieniem, jest również w Bogu, w tym samym stopniu, w jakim polega na istnieniu, jest Mu pokrewne.

Choćby jakieś życie było nie wiem jak niedoskonałe, jeśli ktoś patrzy na nie jako na istnie­nie, jest ono szlachetniejsze niż wszystko, 
co życie kiedy­kolwiek osiągnęło. 
Jestem tego pewien: gdyby dusza poznała nawet najmniejszą rzecz, która ma istnienie, nigdy by się od niej nie odwróciła nawet na jeden moment.
Najmniejsza rzecz poznawana w Bogu — choćby to było poznanie kwiatka jako mającego istnienie w Bogu
- byłaby czymś szlachetniejszym niż cały świat. 

Najmniejsza rzecz, która jest w Bogu,
jest jako byt lepsza niż poznanie anioła.
Gdyby anioł się skierował ku poznawaniu stworzeń, ozna­czałoby to noc. 
Św. Augustyn mówi: Gdy aniołowie poznają stworzenia bez Boga, jest to światło wieczorne, a kiedy w Nim je poznają, jest to światło poranne. 
A kiedy poznają Boga w Nim samym, jako czyste istnienie,
jest to jasne południe.

Ja powiadam: Człowiek powinien zrozumieć i poznać, jak bardzo szlachetne jest istnienie. Stworzenia, nawet najlichsze, za nim tęsknią. Gąsienice, kiedy spadną z drzewa, wpełzają szybko na ścianę, żeby zachować istnienie. Oto jak ono jest szlachetne! Sławimy umieranie w Bogu, ażeby przeniósł On nas do istnienia lepszego niż życie: do takiego w którym życie nasze żyje, w którym staje się istnieniem. Człowiek powinien chętnie przyjmować śmierć i umierać, ażeby dostąpić udziału w lepszym istnieniu.

Mówię czasem, że drzewo jest lepsze niż złoto; jest to zadzi­wiające. Kamień, jeżeli ma istnienie, jest szlachetniejszy niż Bóg i Jego Bóstwo bez istnienia - gdyby było rzeczą mo­żliwą pozbawić Go istnienia. Jakże potężne musi być to życie, w którym rzeczy martwe zaczynają żyć, ba, nawet śmierć sama staje się życiem!
Dla Boga nic nie umiera; wszystkie rzeczy w Nim żyją.
Pomarli, mówi o męczennikach Pismo Święte, i zostali przeniesieni do życia wiecznego, do tego życia, w któ­rym ono jest istnieniem. Trzeba umrzeć całkowicie, tak żeby nas nie poruszała ani radość, ani ból.

„Poznać jakąś rzecz" znaczy poznać ją w jej przyczynie. Żadnej rzeczy nie da się dobrze poznać w niej samej, jeśli się jej nie pozna w jej oczy­wistej przyczynie. Jeśli się czegoś nie pozna w jego oczywistej przyczynie, nigdy nie będzie to prawdziwe poznanie. Również życie nigdy nie zdoła osiągnąć pełni, jeśli nie zostanie dopro­wadzone do swojej oczywistej przyczyny, to jest tam gdzie jest ono Istnieniem, które przyjmuje duszę, kiedy umrze ona cał­kowicie, po to byśmy żyli w tym życiu, w którym jest ono ist­nieniem.

Przeszkodę, która nie pozwala nam nieustannie tam przebywać, ukazuje pewien mistrz, mówiąc: wynika to stąd, że dotykamy czasu.
Co dotyka czasu, jest śmiertelne.

Pewien mistrz mówi: bieg nieba jest wieczny; czas ma w nim wpraw­dzie swe źródło, jest to jednak przejaw upadku. W biegu swoim jest ono wieczne, nie zna czasu, to zaś stanowi wska­zówkę, że dusza powinna przebywać w czystym istnieniu. Drugą przeszkodę stanowić może przeciwieństwo zawarte w rzeczy. Co to jest przeciwieństwo? Radość i cierpienie, białe i czarne, przeciwstawiają się sobie, przeciwieństwo zaś nie ma trwałego istnienia.

Pewien mistrz mówi: celem, dla którego dusza została dana ciału, jest jej oczyszczenie. Po odłączeniu się od ciała nie ma ona ani rozumu, ani woli, jest sama i nie mogłaby zebrać tyle sił, żeby się zwrócić ku Bogu; ma co prawda te władze w swej głębi, gdzie jest ich korzeń, nie ma ich jednak w działaniu. Dusza oczyszcza się w ciele, ażeby zebrać, to co uległo rozpro­szeniu i wydostało się na zewnątrz. Kiedy to co pięć zmysłów wynosi na zewnątrz, znowu wróci do duszy, w jednej z jej władz wszystko to staje się jednym. Dusza oczyszcza się, po wtóre, również przez praktykę cnót, to znaczy kiedy się wznosi ku życiu w jedności.

Czystość duszy polega na tym, że wyzwala się ona od życia w podziałach i przechodzi do życia w jedności. Kiedy się wzniesie do życia, w którym nie ma przeciwieństw, wszystko co w rzeczach ziemskich jest podzie­lone, staje się jednym. Kiedy dociera do światła umysłu, obce są jej wszelkie przeciwieństwa.

To co się znajdzie poza tym światłem, jest śmiertelne i umiera. Po trzecie, czystość duszy polega na tym, że nie ma ona do niczego skłonności. To co zachowuje w sobie skłonność do czegoś innego, umiera i nie może mieć trwałego istnienia.

Prośmy Boga, naszego umiłowanego Pana, żeby pomógł nam przejść z życia w podziałach do życia w jedności. 

Niech nam do tego Bóg dopomoże. 
Amen.