czwartek, 29 grudnia 2016

Siódme otwarte spotkanie






















Bractwo Dobrej Śmierci zaprasza na siódme spotkanie w Sanktuarium M.B. Łaskawej w dniu 3 stycznia, wtorek  o godz. 20.00, otwarte dla wszystkich zainteresowanych.

SPOTKANIE ODWOŁANE, PRZEPRASZAMY
Program:
20.00 Msza święta
21.00 krypta ++ jezuitów: bracka litania za zmarłych i konających, “Dies irae”
21.15 salka w podziemiu: śpiewanie starych hymnów razem z braćmi

Spotkania na Starym Mieście przy Sanktuarium MB Łaskawej odbywają się w każdy pierwszy wtorek miesiąca o godz. 20.00.

wtorek, 29 listopada 2016

W dzień św. Barbary, patronki dobrej śmierci
































Bractwo Dobrej Śmierci – 4 grudnia, niedziela g. 20.00
Sanktuarium Matki Bożej Łaskawej, oo. jezuici, ul. Świętojańska w Warszawie (obok katedry)

W dzień świętej Barbary, patronki dobrej śmierci, Bractwo obecne będzie na Mszy świętej, odprawionej o godz. 20.00. Po Mszy i Apelu Warszawskim wspólnie zaśpiewamy hymn do świętej Barbary, starą polską pieśń religijną, na melodię śpiewaną do dzisiaj w kościołach wileńskich.
Następne spotkanie z Bractwem – we wtorek 3 stycznia 2017 r. (spotkania na Starym Mieście przy Sanktuarium MB Łaskawej odbywają się w pierwsze wtorki miesiąca o godz. 20.00).

wtorek, 21 czerwca 2016

Artykuł o nas

 Polecamy artykuł brata Jacka w Laboratorium Więzi      http://laboratorium.wiez.pl/

środa, 15 czerwca 2016

Thomas Merton o śmierci


Całe nasze życie powinno być medytacją poświęconą naszej ostatniej i najważniejszej decyzji, jaką jest wybór między życiem a śmiercią.
Wszyscy musimy umrzeć. Jednak postawa, która towarzyszy nam w obliczu śmierci, sprawia, że śmierć staje się wyborem życia lub śmierci.
Jeśli w ciągu życia wybraliśmy życie, wówczas w śmierci przejdziemy od śmierci do życia.

Życie to coś duchowego, a wszystko, co duchowe, odznacza się ciszą i milczeniem. Jeśli duch, który podtrzymywał płomień fizycznego życia, płonący w naszych ciałach, zadbał o to, by karmić się oliwą, którą znaleźć można jedynie w ciszy Bożej miłości, wówczas, mimo że umiera ciało, duch płonie dalej swym własnym płomieniem, karmiąc się tą samą oliwą. Jeżeli jednak duch płonął dzięki oliwie żądzy, egoizmu i pychy, wówczas gdy przyjdzie śmierć, płomień ducha gaśnie razem ze światłem ciała, gdyż w lampie nie ma już oliwy. Musimy się nauczyć oporządzać nasze lampy za życia i napełniać je miłością w milczeniu i ciszy, głosząc i wyznając chwałę Boga po to, by wzmóc naszą miłość, starając się o wzrost miłości innych i ucząc ich dróg pokoju i milczenia.


Jeśli w chwili śmierci śmierć zjawi się jak obcy i nieproszony przybysz,, będzie tak dlatego, że i Chrystus pozostawał dla nas zawsze obcym i nieproszonym przybyszem. Albowiem kiedy przychodzi śmierć, przychodzi też Chrystus, przynosząc z sobą życie wieczne, które nabył dla nas przez swoją śmierć. Tak więc ci, którzy miłują prawdziwe życie, myślą często o śmierci. Ich życie jest pełne milczenia; milczenia będącego zapowiedzią zwycięstwa nad śmiercią. Milczenie bowiem sprawia, że śmierć staje się naszym sługą, a nawet przyjacielem. Myśli i modlitwy, wynikające z milczących rozmyślań o śmierci są niby drzewa rosnące nad płynącą wodą. Są to myśli mocne i potężne, myśli, które przezwyciężyły strach przed niepowodzeniem, ponieważ przezwyciężyły żądze i namiętności.
One to zwracają oblicze naszej duszy ku obliczu Chrystusa.

sobota, 26 marca 2016

ALLELUJA!

Anastasis, Kariye Camii, Istambuł
Święćmy to święto największe i najsławniejsze, w którym Pan powstał z martwych, święćmy je w radości i pobożności. Pan bowiem z martwych wskrzesił z sobą świat cały, rozerwał więzy śmierci. Zgrzeszył Adam i umarł — nie zgrzeszył Chrystus i umarł. Nowe to jest i dziwne; tamten zgrzeszył i umarł. Ten nie zgrzeszył i umarł. Dlaczego? Aby tamtemu co zgrzeszył i umarł, przez Tego co nie zgrzeszył i umarł, mógł zerwać więzy śmierci. Tak dzieje się i z pieniędzmi: często ktoś tkwi w długach, a gdy nie ma z czego oddać, dostaje się do więzienia; inny, który nie ma długu, ale ma z czego oddać, uwalnia tego, który jest winien. Tak było z Adamem. Popadł on w dług i zatrzymany został przez szatana, a nie miał z czego oddać. Nie miał długu Chrystus i nie był uwięziony przez szatana, lecz mógł dług spłacić. Przyszedł, śmiercią spłacił dług, aby uwolnić tego, który był więziony przez szatana.

Widzisz skutki zmartwychwstania? Umarliśmy podwójną śmiercią — stąd podwójnego oczekujemy zmartwychwstania. On jedną śmiercią umarł, dlatego zmartwychwstał jednym zmartwychwstaniem. Jak? Odpowiadam: Umarł Adam na ciele i na duszy, umarł przez grzech i w naturze. „Gdy spożyjesz z drzewa, niechybnie umrzesz" (Rdz 2, 17). Nie umarł wtedy w naturze, ale umarł przez grzech, i ta śmierć dotyczyła duszy, a druga — ciała. Gdy jednak usłyszysz o śmierci duszy, nie myśl, że dusza umiera — jest bowiem nieśmiertelna, lecz śmiercią duszy jest grzech i wieczna kara. Dlatego mówi Chrystus: „Nie bójcie się tych, którzy zabijają ciało, lecz duszy zabić nie mogą, bójcie się raczej tego, który duszę i ciało może zatracić w piekło" (Mt 10, 28).

Dwojaka — powiedziałem — jest śmierć, dlatego musimy dwa razy zmartwychwstać. Chrystus raz umarł — Chrystus bowiem nie zgrzeszył — aby tę jedną śmierć dla nas podjąć; nie miał wszak umrzeć, bo nie podlegał grzechowi, więc i śmierci. Dlatego raz zmartwychwstał. My umarliśmy podwójną śmiercią, dlatego dwakroć zmartwychwstaniemy. Raz już zmartwychwstaliśmy, mianowicie z grzechu — pogrzebani bowiem, zostaliśmy z Nim w chrzcie i zmartwychwstaliśmy z Nim przez chrzest. To pierwsze zmartwychwstanie jest uwolnieniem z grzechów, drugie jest zmartwychwstaniem ciała. Dał większe, oczekuje mniejszego. Pierwsze jest większe od drugiego — o wiele bowiem większą jest rzeczą uwolnić się od grzechu niż widzieć ciało zmartwychwstałe. Upadło ciało, gdyż zgrzeszyło. Skoro więc początkiem upadku jest grzech, początkiem zmartwychwstania jest uwolnienie od grzechu.
 
Św. Jan Chryzostom (347 - 407)